Dlaczego postanowienia noworoczne nie mają sensu i co możesz z tym zrobić

Postanowienia noworoczne w praktyce

Mnóstwo ludzi to robi, choć wie, że to nie działa. Dlaczego?

Dlaczego miliony ludzi co roku powtarza ten sam rytuał i tworzy postanowienia noworoczne, chociaż z góry wie, jaki będzie rezultat?

Wraz z przełomem roku kupią buty do biegania. Wydrukują rozpiskę zestawu ćwiczeń. Zrobią zakładki w książkach ze zdrowym odżywianiem. Postanowią wcześniej wychodzić z pracy. Kupią notes do planowania. Wyrzucą papierosy. Przy okazji sylwestra kupią „ostatnią, ale to już naprawdę ostatnią” paczkę chipsów. Powiedzą sobie, że w kolejnym roku będą się mniej denerwować. Znajdą się i „twardziele”, którzy postanowią w kolejnym roku wstawać rano z łóżka z pierwszym budzikiem!

Parę tygodni później przyjdzie zmierzyć się z potwornym, przejmującym uczuciem. To nie będzie nawet poczucie porażki. Dla wielu ludzi będzie temu towarzyszyć przejmujący wstyd i poczucie winy. Część ludzi przyklei sobie łatkę „mam słomiany zapał”. Samoocena pójdzie w dół.  Najgorsze będzie jednak wrażenie, że utraciliśmy kontrolę nad swoim życiem.

Szczęśliwie będzie można wyżalić się znajomym, którzy prawdopodobnie przeżywają to samo! 🙂

 

Powierzchowne rozwiązanie

Pamiętam jak sam, zawiedziony postanowieniami z poprzednich lat, postanowiłem wprowadzić „coś małego”. Musiało to być na tyle duże, żebym nie czuł się zażenowany mówiąc o tym innym, ale na tyle małe, żebym dał radę wykonać to codziennie. Tak wpadłem na pomysł robienia codziennie rano 15 pompek.

Pomyślałem, że 15 poprawnych pompek to już coś. W każdym razie lepiej niż nic!
Gdybym wytrzymał cały rok, zrobię 5 i pół tysiąca pompek, a to na pewno będzie mieć swój efekt.
Obawiałem się wtedy, że więcej niż 15 mogę nie dać rady.
Plan był jasny – rano, przed śniadaniem, kładę się na ziemi i robię 15 pompek.

Nic prostszego, prawda?

Wytrzymałem prawie do końca stycznia.
Najpierw zdarzył się dzień, kiedy to nie zjadłem śniadania w domu i wypadłem z rytmu.
Później uderzyłem się przypadkowo w nadgarstek i ból sprawiał mi problem przy ćwiczeniu.
Ostatecznie pokonało mnie przeziębienie i obniżony poziom energii.

Wtedy się poddałem i nigdy więcej nie podjąłem postanowienia noworocznego.

Parę lat później, czytając książki, rozmawiając z ludźmi i sporo eksperymentując, natrafiłem jednak na źródło i jednocześnie rozwiązanie tego problemu.

 

Najczęstsze problemy

Z postanowieniami noworocznymi jest parę podstawowych problemów.

Po pierwsze, robimy je w nietypowym stanie emocjonalnym. Jest po Świętach Bożego Narodzenia. Dla wielu ludzi to czas rodzinny, czasem wzruszający – są prezenty, życzenia, docenione wysiłki. Za nami porządki.

Po drugie, jesteśmy wypoczęci, bo po Świętach większość ludzi albo ma mniej pracy albo wzięła wolne. Do tego więcej śpimy i odpoczywamy.

Będąc wypoczętymi i lekko wzruszonymi nie patrzymy na rzeczywistość obiektywnie. Nie widzimy problemów, które się pojawią i zaniżamy w naszych głowach ilość energii niezbędnej do wprowadzenia zmian.

Gdy więc zaczniemy działanie w Nowym Roku, co się nam najczęściej przydarza?

  • Dzień, który wybija nas z rytmu
    Zawsze pojawi się w końcu taki „inny dzień” – będziemy musieli wstać o nietypowej porze, zaśpimy, pojawi się rano nietypowe zadanie albo obniżony poziom mocy. Gdy raz pominiemy wykonanie postanowienia, może pojawić się wątpliwość, czy to w ogóle ma sens.
  • Przymusowa przerwa
    Niedługo po Nowym Roku mamy ferie i zimowe wyjazdy. Dla wielu osób to również czas mniejszych lub większych przeziębień. Nawet po parodniowej przerwie, bardzo trudno jest wrócić do codziennego wykonywania nowej czynności.
  • „Szara rzeczywistość”
    Po trzech tygodniach, kiedy po emocjonalnym zapale nie zostało już wiele, bardzo łatwo jest zrezygnować. Leżymy w łóżku i myślimy o pompkach, a zamiast nich można przecież 5 minut dłużej poleżeć, prawda? Nagle praca nad postanowieniem nie jest już tak ekscytująca i „szara rzeczywistość” wygrywa.
  • Brak rezultatów
    Jeśli nawet przetrwamy wszystkie powyższe problemy, naszą pracę może zabić brak widocznych rezultatów. Robię od miesiąca moje 15 pompek rano, ale czy to daje jakieś rezultaty? Może to ćwiczenie jest bez sensu? Podobnie będzie ze zmianami w diecie i mnóstwie innych działań. Już jesteśmy zmęczeni, a jeszcze nie widać efektu.

 

Co na to nasz mózg?

Teraz poznaj sprawcę całego zamieszania, związanego w powyższymi problemami – oto część mózgu zwana korą przedczołową.

To dzięki jej rozwojowi ludzie mają tak niezwykłe zdolności. Czytasz ten tekst na ekranie urządzenia złożonego z miliardów małych tranzystorów, który komunikuje się z serwerem Produktywni.pl przy użyciu przeróżnych internetowych protokołów. Musimy jednak znać ograniczenia tego obszaru mózgu, inaczej sami będziemy sabotować własne wysiłki.

 

Postanowienia noworoczne - kora przedczołowa
Kora przeczołowa – rysunek z książki „Twój mózg w działaniu” David Rock. Jak widać uderzając się w czoło po głupstwie, dobrze robimy 🙂

 

Kora przedczołowa to najbardziej „paliwożerna” część mózgu i posiada pięć podstawowych funkcji:

  1. Zapamiętywanie
  2. Przywoływanie z pamięci
  3. Rozumienie
  4. Blokowanie
  5. Decydowanie

W temacie postanowień noworocznych najciekawsze dla nas jest blokowanie. To ono tak bardzo odróżnia nasze zachowanie od świata zwierząt. Zwierze reaguje instynktownie i da się je w określony sposób wytresować. U człowieka, między bodźcem a reakcją, istnieje przestrzeń, którą można rozwijać. To dzięki temu ludzie mogą pościć – odmówić sobie jedzenia, chociaż burczy w brzuchu. Mogą rzucić się w przepaść na bungee, mimo strachu. Mogą również zablokować instynkt przetrwania i w trakcie wojny lub innego zagrożenia poświęcić swoje życie za innych.

Za każdym razem kiedy jednak blokujesz swoją odruchową reakcję, kora przedczołowa musi zużyć swoje cenne zasoby, których masz ograniczoną ilość.

To oznacza, że za każdym razem kiedy mówisz „nie” tej czekoladce, która leży przed Tobą, papierosowi który Cię woła, facebookowi który wyświetlił Ci nowe powiadomienie, czy poczuciu, że chętnie sobie jeszcze poleżysz – Twoja kora przedczołowa ma do wykonania ciężką pracę, a ta praca nie jest za darmo.

 

Dlaczego „staraj się bardziej” nie działa?

Jeśli więc Twoją strategią w postanowieniach noworocznych będzie „po prostu się bardzo postaram”, wiedz już dzisiaj, że skazujesz się na porażkę.

Po pierwsze, za każdym razem, kiedy zablokujesz swoją starą, odruchową reakcję, Twój mózg zużyje sporo energii. Jeśli masz za sobą przespaną noc, a w Twoim ciele jest jeszcze zapas energii, nawet nie poczujesz, jak dużo zostało jej skonsumowane. Kiedy jednak przydarzy Ci się kiepski sen, obniżony poziom energii, dzień z intensywną pracą intelektualną lub sporą liczbą decyzji do podjęcia, w korze przedczołowej zacznie „świecić się rezerwa” i może się okazać, że na kolejne blokowanie nie wystarczy już mocy.

Czy nie dziwi Cię dlaczego większość głupot, na które nie pozwalamy sobie w ciągu dnia, robimy wieczorem? 🙂

Po drugie, jeśli zużyjesz w ciągu dnia dużo energii na blokowanie jednej, określonej reakcji i zmuszanie się do nowej, może się okazać, że braknie jej później na zablokowanie innych. Kto najbardziej cierpi, gdy palacz postanawia rozstać się z nałogiem? Oczywiście – jego rodzina i współpracownicy! Energia zużyta na wielokrotne blokowanie wyjścia na papierosa już do nas nie wraca i brakuje jej później na blokowanie przykrych uwag, czy wewnętrznej irytacji. Znasz takie przypadki, prawda?

Oczywiście naszą zdolność do blokowania odruchowych reakcji można trenować i z czasem ją powiększać. Nasz organizm nie lubi jednak nagłych zrywów i nawet taką przestrzeń trzeba rozbudowywać krok po kroku, a nie jednym nagłym uderzeniem, w dodatku w trakcie najkrótszych i najciemniejszych dni w roku.

 

Jak mądrze inwestować swoją energię?

Gdyby przełożyć postanowienia noworoczne na język pieniądza, jest to transakcja o potencjalnie dużym zysku, ale jednocześnie ogromnym ryzyku. Mamy ciche założenie, że przez najbliższe tygodnie, jeśli nie miesiące, będziemy wstawać wyspani, nasze ciało będzie zdrowe i dobrze odżywione, i do tego nie będziemy mieli intensywnych intelektualnie dni. Ryzykowne założenie, prawda?

Jaka byłaby lepsza inwestycja? Chcemy zdecydowanie obniżyć ryzyko i najlepiej nie obniżać zysku!

Nasz mózg już robi to odruchowo i mamy do tego specjalny układ (a nawet dwa!), który nazywa się „jądra podstawne”. Aby uniknąć wielokrotnego zużywania energii na analizę i podejmowanie tych samych decyzji, część z nich zostaje zautomatyzowana i właśnie tym ta część mózgu się zajmuje. Wykrywa wzorce i jeśli się powtarzają – automatyzuje je.

Pamiętasz swoją pierwszą jazdę samochodem? Nasza kora przedczołowa cała świeciła się od wysiłku – mamy dziesiątki nowych bodźców do zanalizowania, musimy przypominać sobie różne procedury, rozumieć znaki, które mijamy i przewidywać ruch samochodów, pieszych oraz tego, kiedy najlepiej wcisnąć określone pedały. Gdy jednak powtórzymy te czynności wielokrotnie, te same czynności zostają przejęte przez inny układ w mózgu i dzięki temu w korze przedczołowej zostaje zapas energii. To dlatego po paru miesiącach jeżdżenia samochodem, możemy zacząć słuchać radia, czy podcastów albo rozmawiać z innymi.

Inwestycja w nawyki to dużo bardziej ekonomiczna inwestycja niż postanowienia noworoczne.

Z jednej strony mamy inwestycję mnóstwa energii w korze przedczołowej, potencjalnie 3 do 4 tygodni wysiłku, po których z dużym prawdopodobieństwem nastąpi krach. W kolejnym kroku musimy poradzić sobie ze wstydem i obniżonym poczuciem wartości. Prawdopodobieństwo zwycięstwa? – naprawdę niewielkie.

Jako alternatywę mamy wielokrotne wykonywanie małych kroków tak, by to inny obszar mózgu przejął podejmowanie tej decyzji. Średnio potrzebujemy na to 66 dni. Załóżmy jednak, że poświęcisz na to parę minut dziennie, a nawyk zostanie z Tobą na całe życie.

Która z tych decyzji wydaje Ci się lepsza?

 

Koniec ze zrywami, pracuj krok po kroku

Jeśli masz dość ciągłej pracy „zrywami”, a chcesz popracować nad swoją produktywnością krok po kroku, koniecznie zobacz informacje o moim kursie „Produktywność krok po kroku”. Uczymy się w nim nawyków, które pomagają zorganizować codzienny chaos i priorytety, zapanować nad piętrzącymi się zadaniami, a także rozprawić się z zaległościami.

Kurs odbywa się 3 razy do roku, pracujemy w grupie, przez 30 dni, po parę minut dziennie. Dzięki temu budujemy systematyczność, a nie wielkie „zrywy”. Nawyki po kursie zostaną z Tobą już na długie lata!

Przez pierwszy tydzień kurs jest darmowy! – jeśli Ci się nie spodoba, zwrócę Ci 100% pieniędzy. Dzięki temu nic nie ryzykujesz.

 

Praktyczne wskazówki

O wytwarzaniu nawyków napisałem oddzielny artykuł. Gdybym miał jednak dać parę szybkich porad, na co można zamienić swoje postanowienia noworoczne, tak by były bardziej udaną inwestycją, to polecam:

  1. Konkret
    Im konkretniej, tym szybciej się zautomatyzuje. Żadnych „będę się zdrowiej odżywiać”, „będę ćwiczyć”, czy „będę się mniej denerwował”. Zamień to na „wymienię przedobiednią przekąskę na owoc”, „po obiedzie  zrobię 20 spokojnych, głębokich wdechów”, czy „przed zaśnięciem wypiszę 5 rzeczy za które jestem wdzięczny”.
  2. Frajda
    Żadnego cierpiętnictwa, biczowania się i „będę się bardziej starać”! Zrób absolutnie wszystko co możesz, żeby czynność sprawiała Ci radość sama w sobie. Ćwiczenia fizyczne? Znajdź takie, które naprawdę lubisz. Zmiana diety? Znajdź taką, która jest zdrowa, ale która bardzo Ci smakuje. Pomyśl o tym, jak o nowym hobby, a nie o kolejnym obowiązku.
  3. Zróbmy to razem
    Koniecznie znajdź kompana! Będziecie się mobilizować, wymieniać wrażeniami, wzlotami i upadkami. Przede wszystkim jednak grupa daje poczucie jedności, które bardzo pomaga!
  4. Konkretny program, z mierzeniem postępu
    Znajdź jakiś sprawdzony program, dzięki któremu zaufasz postępowi, jaki się dokonuje. Istnieją gotowe programy treningowe do biegania, ćwiczenia brzucha, pompek, oddechu, zmian w diecie, czy sposobie komunikacji. Niech te programy będą rozpisane na wiele tygodni – krok po kroku.
  5. Korzystaj z serii
    Jeśli danego dnia uda Ci się wykonać plan, postaw w swoim kalendarzu wielki czerwony X. Po paru dniach, będzie ciężko przerwać tak dobrze wyglądającą serię. Są programy (np. Duolingo, czy Headspace), które śledzą ile dni z rzędu wykonujesz już swoją nową czynność. To bardzo pomaga!
  6. Kup karnet lub licencję i zapłać z góry
    Myślisz o chodzeniu na fitness lub inne zajęcia? Kup karnet na pół roku i zapłać z góry. Odetnij sobie przestrzeń do wymówek. To jedna ciężka decyzja i pół roku spokoju! 🙂
  7. Żadnych zrywów!
    Nasze ciało i umysł nie znoszą ciągłych „zrywów”. Lepiej zacząć od czegoś drobnego i powiększać zaangażowanie z czasem. Lepiej zacząć od 5 pompek co rano i później co tydzień zwiększać o jedną, niż zaczynać od 20. Lepiej jest wymieniać po jednym elemencie w naszej diecie, niż wymienić ją całą na raz z dnia na dzień.
  8. Ciekawość zamiast poczucia winy
    Gdy dobra passa zostanie przerwana, przyjrzyj się temu z ciekawością. Jak to się stało? Co takiego się wydarzyło, że się nie udało? Czy to kwestia snu, nastroju, konkretnej sytuacji wcześniej? Im więcej ciekawości, tym więcej celnych obserwacji i nawyk trwalszy.
  9. Zrób plan awaryjny
    Na pewno przytrafi Ci się przerwa z powodu wyjazdu, przeziębienia, urlopu, czy innej wyjątkowej sytuacji. Przygotuj sobie plan, jak wrócić do ćwiczenia, gdy już coś takiego się wydarzy. To się stanie na 100%, prędzej czy później!

 

Działaj!

Skoro już udało Ci się dotrzeć do tej części artykułu, pozostaje otworzyć notatnik i krótko zaplanować, co takiego chcesz zrobić ZAMIAST postanowienia noworocznego. Zamiast zastrzyku wstydu oraz poczucia winy i porażki, możesz rocznie wytworzyć 6 nowych, dobrych nawyków.

Siądź więc teraz i poświęć temu dosłownie 5 minut – pamiętaj, że metoda małych kroków zadziała dużo lepiej niż wielkie zrywy. Zacznij dzisiaj, ale od czegoś małego.

Zostaw swój komentarz z przemyśleniami na ten temat.

A może mogę jakoś pomóc? – koniecznie napisz.

 

 

(Visited 1 536 times, 1 visits today)

Komentarze (4)

  1. Ja do tej pory nie lubiłam postanowień noworocznych , ponieważ nigdy nie wytrzymywałam w nich. Tym razem do sprawy podeszłam zupełnie inaczej. Postawiłam sobie cele minimum, które chciałabym zrealizować. Ale tym razem nic na siłę. Ponieważ moje nowe cele dotyczą pracy i tego, co lubię robić – być może uda mi się je zrealizować. Wyjątkowo w tym roku nie mam ochoty przejmować się tym, że coś nie wyszło. Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku i niech tak zostanie 🙂

  2. Czytałam wczoraj o najnowszych badaniach na ten temat (psychologów społecznych bodajże z Wielkiej Brytanii). I tak jak podejrzewałam przyczyny nie trzymania się postanowień noworocznych są zasadniczo dwie:
    – robienie danej rzeczy nie sprawia nam przyjemności
    -brak natychmiastowej gratyfikacji
    Dlatego ja testuję w tym roku rozwiązania usuwające oba problemy.
    wyzwanie przysiadowe na komórkę – gratyfikacja natychmiast (osobisty rekord, odznaczony wykonany trening, można nawet komuś pochwalić się np. mailem ile przysiadów się zrobiło), krótkie 10-15 minut i dające szybkie rezultaty treningi na youtube (za krótkie by były nudne, rezultat ćwiczeń widoczny błyskawicznie, no i odhaczam każdy trening z listy zrobionych na dany dzień rzeczy.) oraz duolingo i memrise do nauki języków obcych. Na razie działa. Twórca Virgin Records poleca zapisywanie rzeczy do zrobienia i odhaczanie zadań wykonanych z listy, to forma natychmiastowej gratyfikacji i faktycznie u mnie ten trik działa. Działa też zasada 1% czy minimalnych zmian. Bo po prostu nie mam dobrej wymówki by nie uczyć się słówek 15 minut dziennie czy nie zrobić 10 minutowego treningu.

  3. […] Próbujemy i próbujemy. Zaaplikowaliśmy na jedno, dwa ogłoszenia. Cisza – brak odpowiedzi. Chodzimy na siłownię 2 tygodnie ale zdarza się dzień, gdy nie możemy i wypadamy z rytmu. Zniechęcamy się i mamy do siebie pretensje, że nie realizujemy postanowień. Samoocena leci w dół i zaczynamy myśleć o sobie wyłącznie negatywnie. Żeby zrealizować postanowienia noworoczne, trzeba robić to albo dobrze albo wcale, w przeciwnym razie ucierpi na tym nasza psychika. Więcej przeczytacie na → https://produktywni.pl/blog/postanowienia-noworoczne/ […]

Dodaj komentarz

Masz jeszcze jakieś pytania?

Po prostu napisz do mnie. Odpowiadam na wszystkie maile.

Produktywni.pl Piotr Nabielec
ul. Smolki 12B/6B
30-513 Kraków