Pilna wrzutka od szefa kontra randka – jak Roman sobie poradzi?

W poprzednim odcinku, Roman walczy z rozmiarem swojego brzucha za pomocą postanowienia noworocznego. Najpierw ewidentnie mu nie idzie. Później wprowadza parę zmian i … jest dużo lepiej. Jeśli chcesz dowiedzieć się, co takiego zrobił, koniecznie przeczytaj poprzednią historię 🙂

Dziś zapraszam do opowieści o randce i pilnej wrzutce od szefa. Co wygra w tym starciu: ambicja awansu i podwyżki, czy jego relacja?

 


 

Wszedł do domu i go zamurowało. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek piękniej wyglądała. Sukienka, nogi, oczy… Jej wzrok za to mógłby skruszyć skałę i był skierowany prosto na niego. Czekała. Poczuł jak miękną mu nogi. To były najdłuższe trzy sekundy w ich w historii. Trzy sekundy oczekiwania na nieuchronną eksplozję.

CZEKAM NA CIEBIE OD PÓŁ GODZINY – wybuchło w końcu – Mieliśmy iść na randkę!

Roman przysiągłby, że jej głos przypominał w tej chwili hamujący pociąg. To było bardzo rzadkie. Zebrał się w sobie i zaczął swoje przemówienie:

– Kochanie, wiesz że szef wyjeżdża na delegację, nawarstwiły się pilne rzeczy, pojawiła się wrzutka, najpierw jedna, potem druga i musiałem dłużej zostać. Liczę na awans i podwyżkę i chciałem z Tobą…

– ZE MNĄ?! – ryknęła Krysia – praca jest ważna, szef jest ważny, tylko ja nie jestem ważna! Czy jak tata jutro przyjedzie, to na jego pociąg też się spóźnisz?! Pewnie nie, bo już nie będzie szefa! – Cała drżała z emocji.

Gdyby było jakieś zaklęcie, które mogłoby pomóc Romanowi rozładować całą sytuację… Przecież mogliby teraz po prostu się zebrać i pojechać…

To, które przyszło mu do głowy, ostatnio nie zadziałało dobrze, więc tym razem postanowił nie wypalać już z tym „Hokuspokój się”…

 


 

Bąbelki odrywały się od dna i z gracją płynęły ku górze, jeden za drugim. „Piękny ten złoty kolor”, pomyślał Roman i zdał sobie sprawę, że się zamyślił. Kiedy się otrząsnął, spojrzał na twarz taty, którą rozświetlał lekki, serdeczny uśmiech. Zdał sobie sprawę, jak bardzo lubił z ojcem tak po prostu posiedzieć przy piwku, przy kuchennym stole i rozmawiać.

Pierwotny plan zakładał inaczej, ale Krysia płynnie go zmieniła. Chciała, żeby dwóch panów mogło porozmawiać, a ona w tym czasie może trochę ochłonie i nie będzie psuć atmosfery. Nie chciała dręczyć się myślą, czy Roman naprawdę jest takim mięczakiem, że nie potrafi się przeciwstawić szefowi?

– Wy młodzi, to chcecie mieć WSZYSTKO – to ostatnie słowo taty zabrzmiało bardzo szorstko – Ciągle dodajecie i dodajecie, a nie umiecie powiedzieć DOŚĆ. W ogóle nie umiecie rezygnow…

– TATO! – wrzasnął nagle Roman, ale było już za późno. Ojciec tak dolewał sobie piwa, że nagle połowa cieczy znalazła się poza kufelkiem.

Tak właśnie wygląda twoje życie, synku – tata odpowiedział spokojnie. Twój dzień, jak ten kufel, jest zawsze taki sam, tylko ty pchasz do niego na siłę, więcej i więcej, w ogóle nie patrząc, ile się po drodze rozlewa…

 


 

Scena z wylanym piwem długo dręczyła Romana. Co ten tata? Tak piwo marnować? Naczytał się bloga Produktywni czy co, do cholery?

Synek postanowił jednak odrobić zadanie domowe i dobrze wykorzystać dwa kolejne dni nieobecności szefa. Musiał wprowadzić parę zmian.

– Szef nie pomaga w planach na dzieci, co? – wypalił Krzysiek na całe biuro, a po tym nastąpiło coś, co chyba miało być śmiechem, ale przypominało bardziej szybki, świński kaszel. Roman rozejrzał się po biurze. Krzysiek miał na twarzy szelmowski uśmiech, a cała reszta patrzyła na niego z zażenowaniem.

– Nie, wręcz przeciwnie – pociągnął spokojnie Roman – pomógł mi wiele zrozumieć. A randkę przełożyliśmy po prostu o tydzień.

Tego, że randka zależała od konfrontacji z szefem, już nie dodawał. Wystarczy, że dzisiaj pół biura się z niego śmieje pod nosem.

 


 

W końcu nadszedł Ten Dzień.

Zgodnie z przewidywaniami, szef tuż po obiedzie podleciał do jego biurka, niczym helikopter.

– Roman, jest sprawa. Jest pilny dokument dla klienta i brakuje mu jednej sekcji. Ogarnij to dzisiaj, proszę – i już zabierał się z lądowiska z powrotem do gabinetu!

Romanowi pod biurkiem drżały kolana. Czas zwolnił, a w jego myślach i emocjach trwała bitwa z wybuchami i rannymi.

– Tadek, czekaj chwilę – lekko drżącym głosem zagaił Roman – chcę, żebyś coś zobaczył, bo mam pytanie do ciebie.

Szef stanął jak wryty. Wyglądał, jak gdyby ktoś go właśnie nagle obudził. Co jest? – zapytał.

– To był mój plan do końca dnia – Roman wskazał kartkę na biurku – jak rozumiem od najważniejszego do najmniej ważnego.

Najpierw prezentacja dla zarządu, to mi zajmuje średnio godzinkę. Potem domknięcie wyceny, pół godziny. Tutaj będzie pewnie spotkanie w sprawie nowej strategii – Roman świetnie wyliczał, ile ma piwa w swojej szklance – Prosiłeś mnie też o trzy maile – jeden do klienta, drugi do Ciebie z informacjami, o które prosiłeś i trzeci z planem wdrożenia Rafała, który dołącza w przyszłym tygodniu. Dobrze zrozumiałem twoje priorytety? Gdzie byś tu umieścił ten nowy dokument?

– O cholera! – to brzmiało jak skrzyżowanie zachwytu i złości – dobrze rozumiesz! Nie pamiętałem, że masz tyle na głowie.

Ledwie skończył te słowa, poderwał się i trzy sekundy później już go nie było.

– Krzysiek, chodź na chwilę, mam tu pilną sprawę na dzisiaj!

 


 

Krysia nerwowo zerkała na zegarek i starała się nie obgryzać swoich świeżo pomalowanych paznokci. Zostało mu jeszcze tylko parę minut!

Roman nawet do niej dzwonił. I tak by nie uwierzyła w jego wersję. Do tego pewnie odebrałaby to jako kolejną próbę tłumaczenia się.

Akurat tego dnia, o tej godzinie, wypadek zablokował drogę tramwajom i Roman utknął na dobre. Taki miał dobry plan! Nie przewidział jedynie Prawa Murphy’ego.

Krysia lekko otępiała wodziła wzrokiem za wskazówką sekundnika, która wlokła się niemiłosiernie.

Kiedy taksówka podjechała pod dom, była dokładnie 17:59, minutę przed czasem. W Romana wstąpiła taka siła, że mógłby przysiąc, że byłby w stanie biec przed nią i jeszcze ją ciągnąć!

 


 

Szanując prywatność Romana i Krysi tutaj należy zakończyć tę historię. Rezultaty tego, co działo się później, niech objawią się w kolejnych odcinkach ich przygód.

Dość wspomnieć, że na uroczystej kolacji Roman wspomniał coś o zbliżającym się awansie, a potem snuli chwilę rodzinne marzenia i długofalowe plany, za których realizację zabrali się natychmiast po powrocie do domu.

 


 

Produktywny komentarz

Nasze logiczne myślenie działa tak długo, jak długo poziom emocji nie przekroczy pewnego krytycznego poziomu. Później niestety myśli plączą się i płatają nam figle. To właśnie dlatego tak ważne jest, żeby prowadzić listę zadań w jakiejkolwiek postaci. W chwili, gdy pojawiają się emocje, możemy odwołać się do tej listy i „na chłodno” ocenić sytuację, zamiast rzucać się na nowość i w efekcie zawalić coś ważniejszego.

W dzisiejszej historii Romana ta lista ma potrójne znaczenie:

  1. W chwili stresu, gdy przychodzi szef, Roman jest w stanie odwołać się do merytorycznych argumentów, bo ma je przed sobą (zamiast później rozważać „a mogłem mu przecież powiedzieć to i to”).
  2. Lista jasno pokazuje, co jest najważniejsze, a co mniej ważne. Można zabrać się za działanie, zaczynając od zadań mających największe znaczenie, a nie od najłatwiejszego, czy najpilniejszego. „Wszystko” nie może być najważniejsze – jeśli wszystko jest ważne, to znaczy, że nic nie jest ważne (więcej o tym w artykule o macierzy Eisenhowera).
  3. Kiedy pojawia się coś nowego, a „kufel” już jest pełny, musimy z czegoś zrezygnować, żeby nic się nie wylało. Mając trochę czasu możemy pewne rzeczy usprawnić lub przyspieszyć. Możemy też dłużej pracować. Jasno jednak widać, jaki jest realny priorytet zadania, które pojawia się nagle przed nami i podejmujemy świadomą decyzję – pracować dłużej lub z czegoś zrezygnować.

 

Fajne? Jak Ci się podoba taka forma? Masz inny pomysł na którąś ze scen? – koniecznie zostaw komentarz 🙂

Tym odcinkiem chcę ogromnie podziękować Pawłowi Tkaczykowi. Jego książka „Narratologia”, tchnęła we mnie nową radość z pisania. Długa droga jeszcze przede mną, ale przynajmniej świeżość i pierwsze kroki są 🙂
Jeśli widzisz jakąś poprawę względem poprzedniego odcinka przygód, to jego zasługa! (napisz w komentarzu, ginę bez feedbacku!)

Jeśli nie chcesz przegapić kolejnych odcinków przygód Romana i Krystyny – koniecznie zostaw swój adres e-mail poniżej.

 

Zdjęcie w nagłówku: Tyler Nix

(Visited 595 times, 1 visits today)

Komentarze (8)

  1. Dobrze się to czyta, Piotrku! Łatwo odnaleźć fragment siebie w Romanie, czy może Romana w sobie 🙂
    Czekam na kolejne odcinki. Powodzenia!

  2. Ta opowieść skojrzyła mi się z pewną sytuacją, która miała miejsce kilka dobrych lat temu. Co prawda kwestia dotyczyła zespołu, a nie pojedynczej osoby, ale mechanizm ten sam.
    Otóż do zespołu podszedł Bardzo Ważny Człowiek i zażądał by coś tam dla niego szybko zrobić. Wskazaliśmy Bardzo Ważnemu Człowiekowi naszą tablicę kanbanową, na której (wstyd się przyznać, ale tak wtedy było) widniało sporo czerwonych kartek oznaczających błędy wymagające szybkiej poprawy. Bardzo Ważny Człowiek spojrzał, powiedział „aha” i poszedł sobie, najwyraźniej uznając, że mamy się czym zajmować, i że ta jego sprawa nie była aż tak ważna. 🙂

  3. Podobało mi się, dobrze się czyta i jest inspiracją do pilnowania listy zadań, żeby też bronić się przed własnymi wrzutkami.

  4. Bardzo, bardzo się cieszę, że zainspirowałem Cię do dalszego pisania 🙂 Witaj w gronie entuzjastycznych storytellerów. Wierzę, że jeszcze mnóstwo świetnych odcinków przed Tobą 🙂

Dodaj komentarz

Masz jeszcze jakieś pytania?

Po prostu napisz do mnie. Odpowiadam na wszystkie maile.

Produktywni.pl Piotr Nabielec
ul. Smolki 12B/6B
30-513 Kraków