Dwa lata bez etatu. Czy było warto? – podsumowanie 2017 i garść wskazówek

Moje największe strachy w życiu bez etatu

Trudno uwierzyć, że minęły już ponad dwa lata!

Czasami wyobrażam sobie siebie w równoległych rzeczywistościach, w których moje losy potoczyły się inaczej i spełniły się moje największe strachy.

Zostałem na etacie. Nie założyłem biznesu, bo się bałem. Pracuję, ale praca coraz mniej mnie interesuje. Z każdym dniem czuję, że wypalam się coraz bardziej.

Widzę, jak czas przecieka mi przez palce, robię się coraz starszy i coraz bardziej wygodny – jest coraz trudniej coś zmienić.

A może właśnie założyłem biznes, ale pracuję cały czas. Gdy zasypiam, towarzyszy mi uczucie przytłoczenia i myśl, że nie zrobiłem nawet połowy tego, co zaplanowałem, a lista zadań ciągle rośnie. Jest dużo więcej stresu niż na etacie, a zarobki są nieproporcjonalne do ilości problemów. Bardzo trudno jednak rzucić to wszystko i wrócić na etat.

Też boisz się takich scenariuszy?

Zapraszam do artykułu, w którym szczerze opowiem, jak to jest naprawdę – bez „ściemniania” i kolorowania rzeczywistości.

 

Czy da się z tego żyć?

Najważniejsze pytanie dla wielu ludzi to zarobki – czy da się z tego żyć?

W moim przypadku przychody za 2017 rok to jakieś 230 tysięcy złotych netto. Z tego około 10% z działań online, a reszta ze stacjonarnych szkoleń i konsultacji. Moje roczne koszty działania firmy są na poziomie 40-50 tysięcy złotych. Wśród nich ZUS, współprace z podwykonawcami, wymiana sprzętu, dojazdy na szkolenia i noclegi, licencje na oprogramowanie i usługi, materiały biurowe, w tym tonery i papier. Gdyby teraz policzyć realny roczny dochód i podzielić go przez 12, okaże się, że na etacie mógłbym zarabiać nawet więcej. Da się więc spokojnie z tego żyć, ale czy było warto?

 

Czy rzucenie etatu to była dobra decyzja?

Oczywiście „pójście na swoje” wiąże się z zupełnie nową rzeczywistością – jest mnóstwo zalet, ale jest też mnóstwo wad. Wszystko jest zupełnie inaczej i dobrze jest mieć świadomość, że ta decyzja przyniesie pewne benefity, ale trzeba też być gotowym ponieść pewne dodatkowe koszty.

Po rzuceniu etatu trzeba się ciągle uczyć – rzeczy nie tylko technicznych. Gdy byłem programistą, czy menedżerem, musiałem się rozwijać w swojej wąskiej specjalizacji. Po założeniu firmy trzeba dokształcać się z marketingu, sprzedaży, budowania strategii, zarządzania produktem, z prawa podatkowego, budowania umów, z zarządzania budżetem i inwestycjami. A to dopiero początek! 🙂

Gdy jest się na etacie, to kierownictwo firmy wyznacza kierunek i strategię, a w swojej własnej firmie trzeba samemu się tym zająć. Każdy dzień przynosi nowe opcje i nowe możliwości. Bez spójnej strategii można więc zwariować, ponieważ parę razy w tygodniu trzeba rozważać podobne zagadnienia wciąż od nowa – Wejść w tę współpracę, czy nie? Wystąpić na tej konferencji, czy nie? Z czego zrezygnować, gdy robi się mało czasu?

Swoja firma to jednak też benefity – dla mnie przede wszystkim ogromna wolność. Mogę sam wybierać w które projekty się zaangażuję, a w które nie. Sam dobieram sobie klientów i współpracowników. Jeśli coś nie gra, mam pełnię władzy, żeby w taką współpracę nie wchodzić. To ja w 100% odpowiadam za to, jak zarządzam swoim czasem – nikt mi nic nie każe. Mogę również sam wybierać ile pracuję, a ile odpoczywam – jeśli robię nadgodziny to dlatego, że tak wybieram, a nie dlatego, że „muszę”.

Co więcej, w mojej własnej firmie, moje działania są w pełni oparte na moich wartościach. Nie angażuję się we współprace, które nie są z nimi zgodne. Jednocześnie widzę, że dodaję realną wartość klientom – piszą komentarze, słucham tego na spotkaniach z nimi, otrzymuję referencje. Wszystko to pokazuje, że moja praca ma dla nich znaczenie i widzą realne zmiany w swojej pracy i w swoim życiu.

 

Bez etatu - najlepsze szkolenie Bez etatu - urodzony trener

 

Kluczowe działania, które podjąłem w 2017 roku

W 2017 roku 90% mojego przychodu wygenerowały szkolenia stacjonarne i konsultacje, a 10% pochodziło ze sprzedaży kursów internetowych.

W tym roku dotarło do mnie, że mój biznes dopiero raczkuje. W książce Michaela Gerbera mogłem przeczytać:

„Łatwo sprawdzić, czy biznes dopiero raczkuje – właściciel i biznes są jedną i tą samą rzeczą.”

Jeśli biznes w pełni zależy ode mnie to znaczy, że nie jestem właścicielem biznesu, tylko stworzyłem sobie miejsce pracy.

Szczęśliwie dotarło to do mnie i zacząłem współpracować z innymi firmami i ludźmi, żeby to zmienić, inaczej w końcu zapracowałbym się na śmierć i szybko przestał być szczęśliwy w tym, co robię.

 

Wymiana stron internetowych i porządki w strategiach

Od stycznia 2017 zacząłem współpracę z Project:People. Pomogli mi uporządkować mnóstwo chaosu, który panował w moich strategiach, na stronie, w moich działaniach. To dzięki ich pracy w kwietniu została wdrożona zupełnie nowa platforma kursu „Produktywność krok po kroku”, a także nowa odsłona Produktywni.pl, razem z blogiem. Od paru miesięcy mam więc nowe strony, ale także spójną kolorystykę, logo, szablony prezentacji.

 

Bez etatu - nowa strona

 

Kolejne edycje kursu „Produktywność krok po kroku”

3 kwietnia oraz 19 września odbyły się dwie kolejne edycje kursu „Produktywność krok po kroku”, w których wzięło udział łącznie ponad 150 osób. Kolejna edycja już za nami – 8 stycznia 2018. Platforma kursu sprawdziła się świetnie – ja mogłem się skupić na prowadzeniu kursu, a sprawy techniczne zostawić ludziom, którzy naprawdę się na tym znają.

Za mną także cały rok współpracy ze Skillveo. U nich na platformie dostępny jest mój kurs „Email i kalendarz pod kontrolą”, a także zorganizowaliśmy razem parę webinarów i wykładów dla studentów.

Wprowadzaj dobre zmiany, krok po kroku

Jeśli masz dość ciągłej pracy „zrywami”, a chcesz popracować nad swoją produktywnością krok po kroku, koniecznie zobacz informacje o moim kursie „Produktywność krok po kroku”. Uczymy się w nim nawyków, które pomagają zorganizować codzienny chaos i priorytety, zapanować nad piętrzącymi się zadaniami, a także rozprawić się z zaległościami.

Kurs odbywa się 3 razy do roku, pracujemy w grupie, przez 30 dni, po parę minut dziennie. Dzięki temu budujemy systematyczność, a nie wielkie „zrywy”. Nawyki po kursie zostaną z Tobą już na długie lata.

Przez pierwszy tydzień kurs jest darmowy! – jeśli Ci się nie spodoba, zwrócę Ci 100% pieniędzy. Dzięki temu nic nie ryzykujesz.

 

Wystąpienia i warsztaty

Gdy chce się budować markę i być coraz lepiej widocznym, trzeba ciągle dostarczać wartość, między innymi występując na konferencjach i prowadząc warsztaty.

W 2017 roku za mną:

Byłem również dwukrotnie gościem podcastu:

Co więcej, pojechałem na moją pierwszą (i być może ostatnią!) konferencję dla bloggerów – See Bloggers. Poznałem tam paru przeciekawych ludzi, z którymi super się rozmawiało, a z niektórymi nawet tańczyło! 🙂 – Oscar Rak, z którym kontynuowaliśmy znajomość, Mirka z Blond Pani Domu, Marta z Marheri Crafts, Pani Sowa z Hoo Hooo Things oraz absolutnie urocza Agnieszka – Pani Kredka.

Szczerze mówiąc poza paroma perełkami, czułem się tam zupełnie nieswojo. Dużo lepiej czuję się na stricte technicznych konferencjach lub konferencjach dla przedsiębiorców, bardziej niż bloggerów. Zrozumiałem tam, że jestem bardziej zakręcony na temat rozwijania biznesu, tworzenia produktów i dodawania wartości niż na ilości lajków (co nie jest do końca dobre, ale o tym jeszcze będzie!).

 

Mentorzy i spotkania

W 2017 roku miałem stabilne dochody, współprace szły dobrze, pojawiali się klienci i referencje. To, co mnie jednak niepokoiło to fakt, że moje działania online rosły bardzo powoli. Patrząc na efekty mojej pracy, wiedziałem że wkładam w to nieproporcjonalnie duży wysiłek. Żyłem w pewnej „bańce” – docierałem wciąż do tych samych ludzi, a nowych przybywało bardzo powoli. Większość osób zapisanych na mój newsletter to byli ludzie, którzy poznali mnie osobiście. Tych, którzy znali mnie „tylko z Internetu” było stosunkowo niewiele. Zupełnie nie wiedziałem, co robię nie tak. To było przykre uczucie.

Występując na Krakow Enterprise Mondays, miałem okazję dłużej pogawędzić z jego organizatorem – Richardem Lucasem. W Krakowie Richard znany jest z tego, że jest inwestorem oraz wielkim promotorem kultury przedsiębiorczości. Po mojej prezentacji umówiliśmy się na spotkanie. Richard podpytywał o mój kurs online i zastanawialiśmy się nad stworzeniem jego międzynarodowej wersji. Rozmawialiśmy, popijałem kawę, opowiadałem o kursie i słuchałem uwag Richarda. Czułem, że otwierają się nowe drzwi. To uczucie nie było związane z nowymi możliwościami, ale z tym, że on myślał w sposób, który był dla mnie zupełnie inny i w pewnym sensie fascynujący. Gdy zasugerował, że do prowadzenia międzynarodowej wersji mojego kursu trzeba by zatrudnić osobę, prawie podniosło mnie z krzesła. Jak to? Ktoś miałby dbać o mój własny kurs? A ja?!

Pamiętam, że wracając autem do domu, nagrałem dość emocjonalną notatkę głosową. Poprosiłem później Richarda o parę spotkań, na których ja mógłbym dać mu wartość proponując usprawnienia codziennej produktywności, on za to miał nauczyć mnie myślenia przedsiębiorcy. Zgodził się. Tak oto, na jakiś czas, został on moim mentorem.

Gdy spotykając się i rozmawiając zobaczyliśmy moje ogromne braki w rozumieniu i zdrowym stosowaniu marketingu, wiedziałem że przede mną długa i trudna lekcja. Richard polecił współpracę z Adamem, który został moim drugim mentorem – do spraw marketingu. Nigdy w życiu nie będę zajmował się marketingiem online, ale chciałem przynajmniej zrozumieć, jak on działa i jak mogę efektywnie współpracować z kimś nad moimi działaniami marketingowymi. To było niezwykłe parę miesięcy czytania książek, rozmawiania, zmieniania myślenia i tworzenia praktycznych kroków, dzięki którym „przebiję bańkę”, w której żyłem.

 

Bez etatu - mentor Adam
Wpis na facebooku z historią Adama był bardzo ciepło odebrany 🙂

 

Do kolejnych ciekawych osób, które poznałem w 2017 roku na pewno mogę zaliczyć również Igora, autora bloga Antifragile i twórcę Zero Bullshit Management. Od razu złapaliśmy dobry kontakt i spotykamy się raz na jakiś czas wymienić inspiracjami i lekcjami. O jednym z takich spotkań Igor napisał u siebie na blogu.

W temacie rozwoju i uczenia nie mogę również nie wspomnieć o uczestniczce mojego szkolenia, Monice. Podeszła do mnie w przerwie jednego ze szkoleń i poleciła szkolenie z myślenia wizualnego. Zeznała, że mogło by to urozmaicić moje trochę nudne i pełne tekstu (tłumaczenie na polski – własne) strony na flip-chartach 😉 I wiesz co? Poszedłem! – trafiłem tam na Edytę Madej i po warsztatach z nią ciągle rysuję!

 

Bez etatu - myślenie wizualne
Tak uczyłem się rysować na warsztatach u Edyty 🙂

 

 

Wynajem biura

Niestety po roku pracy w domu, zacząłem mieć coraz większe problemy z koncentracją i rozproszeniami. Bardzo ciężko szły mi zadania, które wymagają dłuższej, nieprzerwanej pracy.

W domku zawsze znajdzie się coś fajnego do zrobienia, moja żona jest w pobliżu, otoczenie jest powtarzalne i nie stymuluje kreatywności, a do tego ciężko oddzielić pracę od odpoczynku.

Postanowiłem poeksperymentować i wynająłem sobie biurko w przestrzeni coworkingowej – tak trafiłem na Biznes Lab i od wakacji można mnie tam spotkać średnio raz w tygodniu.

 

Czas wolny i dbanie o zdrowie i kondycję

Jeden z największych benefitów posiadania własnej działalności to możliwość 100% kontrolowania swojego czasu.

W 2017 roku, korzystając z różnych okazji odwiedziłem Góry Sowie (5 dni), Gdańsk (tydzień), Slot Art Festiwal (tydzień), zamek Gniew z warsztatami wokalnymi (cztery dni), Beskid Niski (tydzień), okolice Wałbrzycha razem z warsztatami (4 dni). W trakcie jesieni wyszukiwałem słonecznych dni i tak organizowałem sobie pracę, żeby móc maksymalnie z nich skorzystać. W lecie, w najgorętsze dni, zdarzyło mi się za to parokrotnie w godzinach pracy pojechać nad jezioro i tam popływać – to w pracy na etacie było nieosiągalne.

Muszę również dodać, że cały 2017 rok kontynuowałem regularne treningi sportowe, które zacząłem rok wcześniej. Było ich dokładnie 92! Poczułem ogromną zmianę w swoim ciele – w poziomie energii, w „witalności”, w poziomie siły i wytrzymałości. Do tego przez cały rok nie miałem praktycznie nawet kataru. Gdy praktycznie nie mam chorobowego to było niezwykle ważne 🙂

 

Statystyki

Kończąc wątek działań podjętych w 2017 roku muszę się podzielić paroma podstawowymi statystykami:

Mojego bloga czyta teraz średnio 3500-4000 osób miesięcznie:

Bez etatu - Google Analytics Bez etatu - polubienia FB

 

 

Lekcje, które wyciągnąłem z działania w 2017 roku

To nie wiedza techniczna jest kluczem w biznesie

Kiedyś myślałem, że kluczem w biznesie jest to, by się na czymś dobrze znać. „Gdy będę robił coś dobrze, biznes sam będzie rozwijał”. To myślenie to niestety przekleństwo wielu osób, które bazując na swojej ekspertyzie, zakładają swoje biznesy. W tym roku zrozumiałem, że kluczem jest coś zupełnie innego – marketing.

Kiedyś rozumiałem marketing jako agresywne, natrętne działania, które mają za zadanie „wepchnąć” komuś produkt i skłonić go do zakupu. Nic dziwnego, że trzymałem się od niego z daleka.

Dziś na marketing patrzę jako na działania, które uczą się mówić językiem klienta. Marketing jest teraz dla mnie bardziej o słuchaniu niż o mówieniu.

To dzięki dobremu marketingowi (uważnemu słuchaniu języka klientów i korzyści, których szukają), sprzedaż jest prosta i przyjemna, a biznes tworzy produkty, które rozwiązują realne problemy klientów.

W końcu Ty pewnie szukasz tu porad jak uporządkować chaos i nadmiar aktywności, bardziej niż jak stosować macierz Eisenhowera w praktyce 😉

Polecam tutaj konkretne studium przypadku, które Adam zrobił na podstawie naszego wspólnego działania w temacie webinara organizowanego początkiem tego roku.

 

Więcej pytaj, mniej zgaduj

Kiedyś mnóstwo zgadywałem, co może przydać się ludziom. Teraz dużo więcej pytam.

Wczytuję się w komentarze i ankiety i tak wyłaniam artykuły, które powinienem napisać.

Gdy miałem za to dylemat związany ze zmianą nazwy kursu „Produktywność krok po kroku”, po prostu zapytałem czytelników, dowiedziałem się przeciekawych rzeczy.

 

Bez etatu - zmiana nazwy ankieta

 

Moja rada dla siebie samego brzmi więc: pytaj! Pytaj o wątpliwości w sprawie nazwy, o największe wyzwania przed którymi ludzie stoją, o to, co powinienem dodać do kursu lub co z niego usunąć. Ludzie chętnie pomagają, jeśli wiedzą, że zależy mi na ich informacji zwrotnej.

 

Zbieraj dane, kontakty, namiary

Trudno w to uwierzyć, ale przez prawie dwa lata nie zbierałem nawet adresów e-mailowych uczestników moich szkoleń. Przeszkoliłem ponad 1000 osób, a kontakt mam do jakichś 10-15% z nich.

Gdy więc zacząłem tworzyć nowe treści, czy reklamować kurs „Produktywność krok po kroku” to nie miałem nawet jak dotrzeć do ludzi, którzy już mnie znali i wiedzieli kim jestem i co robię. Straszne marnotrawstwo!

Teraz przykładowo proponuję ludziom dodatkową wartość po szkoleniu (podsumowanie, linki do najważniejszych artykułów, książek, podsumowań) i wysyłam to na ich adresy e-mail. Gdy stworzę coś nowego to mam kanał informowania ich o nowościach.

Gdy rozmawiam z osobą, której jestem w stanie dostarczyć jakąś wartość – zawsze proszę o namiary – email lub numer telefonu. Te kontakty przydadzą się dużo później, ale będą bezcenne.

 

Proś o pomoc, szukaj mentorów, szukaj współpracowników

Moim zdaniem za długo zwlekałem z proszeniem o pomoc.

Tworząc swoją działalność mogłem postawić obiad albo kawę osobie, która w ciągu ostatnich dwóch lat otwierała biznes i jeszcze pamięta, jak to było, a już ma dużo lekcji.

Mogłem pytać, uczyć się od innych.

Mogłem znaleźć sobie mentora.

Mogłem poszukać podwykonawców – ludzi, którzy zajmują się tworzeniem produktów, strategii marketingowych, czy stron internetowych.

Jeszcze będąc na etacie i później przez pierwszy rok działalności nie zrobiłem praktycznie niczego takiego i teraz bardzo żałuję!

 

Twórz procedury, automatyzuj i deleguj!

Gdy ilość pracy zaczęła nagle rosnąć, okazało się, że nie jestem w stanie efektywnie delegować swoich zadań. Były one w 100% całkowicie zależne ode mnie i tego, co było w mojej głowie. Żeby móc rozwijać biznes, muszę za to być w stanie efektywnie delegować!

Zacząłem więc zadawać sobie pytanie: „Czy to naprawdę ja muszę to robić?”.

To ja muszę napisać artykuł, ale czy ja muszę go wrzucać na bloga? Czy to ja muszę dorabiać do niego grafikę, czy publikować w mediach społecznościowych? Nie! – sporo czynności mogę oddać innym.

To ja muszę merytorycznie prowadzić swój kurs internetowy, ale czy to ja muszę publikować lekcje, dbać o wysyłkę newsletterów, czy odpowiadać na techniczne pytania? Nie!

Zacząłem więc tworzyć procedury do wielu moich aktywności, tak by inna osoba mogła je wykonać. Dodałem do nich zrzuty ekranów.

Instrukcja prowadzenia kursu „Produktywność krok po kroku” ma teraz około 30 stron i zawiera prawie 20 procedur – jak publikować lekcje, jak dodać nową edycję kursu, jak dodać nowego partnera kursu i tym podobne. Przy okazji tworzenia procedur udało się wiele rzeczy uporządkować!

Mam procedury prowadzenia kursu online, przygotowania szkoleń stacjonarnych, rozliczania podatków. Musiałem poświęcić na to trochę czasu, ale nie dość, że zapanował większy porządek, to mogłem oddać sporo swoich działań innym osobom i teraz mam przestrzeń na inne aktywności.

 

Rozwijaj biznes, a nie twórz sobie stanowiska pracy

Przez pierwsze dwa lata nie rozwijałem biznesu. Ja po prostu stworzyłem sobie miejsce pracy. Zatrudniłem się u siebie na pełen etat. Firma była w 100% zależna ode mnie i nie mogłaby beze mnie istnieć. Przez jakiś czas mi to wystarczało i było całkiem satysfakcjonujące, ale taki styl działania prowadzi jedynie do długofalowej frustracji – mam coraz więcej pracy, a nie mam żadnej metody na to, by moja firma w zdrowy sposób rosła. Dalej jestem osobą techniczną, a nie przedsiębiorcą.

Czy firma musi rosnąć? Nie, ale doskwiera mi niedosyt tego, co jestem w stanie sam osiągnąć w porównaniu do tego, jakie mam marzenia. Wiem, że w zespole byłoby możliwe dużo więcej.

 

Żeby rozwijać biznes, dobrze mieć porządek w życiu prywatnym

W 2017 roku byłem mocno zajęty, ale też zostawiłem sobie sporo przestrzeni na odpoczynek i refleksję. Gdy zwolniłem, dopadły mnie zaległe smutki, frustracje i wszystko to, przed czym często przez długie lata uciekałem. Musiałem zmierzyć się z tym, że wcale nie jestem szczęśliwy, że do moich relacji wkradła się „bylejakość”. Zaczęły ze mnie wychodzić rzeczy, którym sam się dziwiłem. Zrozumiałem, że żyję w pewnym schemacie, który już dawno temu przestał mi pasować.

Posiadanie firmy jest w takim stanie kuszące, bo można cały czas pracować i w ten sposób zagłuszyć niepokoje. Ja wiedziałem, że nie chcę tak działać – bałem się, że nie będę w stanie za parę lat spojrzeć spokojnie w lustro. Zacząłem terapię, a także walkę z negatywnymi schematami, które funkcjonowały we mnie od wielu lat.

Ilość nowości i wątków, które pojawiają się w związku z własną działalnością jest tak duża, że ogromnie polecam posprzątanie swojego prywatnego życia, zanim zrobi się ten krok, bo można niechcący zrobić sobie i swojej rodzinie krzywdę!

 

Stwórz spójną strategię i trzymaj się jej, bo zwariujesz

Ilość możliwości, która pojawiła się, gdy zacząłem swoją działalność była niezwykła. Szkolenia, konsultacje, wystąpienia na konferencjach, spotkania, prośby o pomoc, mnóstwo e-maili, rozwój strony i bytności w mediach społecznościowych. Do tego dochodzi „normalne życie”, rodzina, relaks i odpoczynek, czas na inspiracje. Trzeba bardzo szybko wyrobić sobie system nadawania priorytetów i zajmowania się tylko tymi rzeczami, które naprawdę mają znaczenie.

W pierwszych miesiącach działania firmy cieszyłem się z tego, że płyną zlecenia. Cieszyłem się, że mogę dostarczać wartość, a stan konta firmowego rośnie. Z perspektywy czasu musiałem jednak zadać sobie pytanie „czy zrobiłem coś naprawdę fajnego i ważnego?”. Okazało się, że mnóstwo moich zajęć wcale takich nie było.

W 2017 roku szukałem więc spójnej strategii, która pozwoliłaby mi oddzielić to, co ważne, od tego wszystkiego co jest miłe, ale długofalowo wcale nie jest ani ważne, ani rozwojowe. Musiałem nauczyć się częściej mówić „nie” bez poczucia winy.

Gdybym więc dziś zaczynał swój biznes od nowa, to lepiej odrobiłbym zadanie domowe – skupił się na marketingu (słuchaniu języka i potrzeb klientów), dostosował swoje działania do rozwoju, ustalił strategię na parę miesięcy do przodu i po prostu działał według niej. W moim przypadku było za dużo miotania się i bezsensownych, nerwowych ruchów, które ostatecznie nie przyniosły wiele dobrego.

Rozwój firmy krok po kroku

Jeśli chcesz poczytać więcej o mojej historii zakładania firmy – jak ją rozwijałem od pierwszych dni, a także na jakie wyzwania trafiłem i jak sobie z nimi poradziłem – polecam również inne moje artykuły, które starałem się pisać „na bieżąco”:

 

Jakie mam plany na 2018

Było już o tym, co zrobiłem w 2017 roku i o lekcjach, jakie z tego wyciągnąłem.

Pora na podzielenie się strategią na 2018 rok. To ona wyznaczy moje działania przez najbliższe parę miesięcy.

 

Skupiam się zbudowaniu wysokiej jakości zasięgu

Mój nadrzędny cel na ten rok to zbudowanie jak największej społeczności ludzi zainteresowanych tematami uporządkowywania chaosu i priorytetów.

Chcę dalej prowadzić szkolenia i kursy online, natomiast będę chciał dotrzeć do sporej liczby nowych osób, które nigdy o mnie nie słyszały.

Bez tego niestety nie dam rady stworzyć nowych produktów ani dobrze wsłuchać się w potrzeby ludzi.

Zaczynam ten rok mając około 1500 osób w swoim newsletterze i na stronie na facebooku. Chciałbym kończąc 2018 rok mieć ich 10.000.

Spodziewaj się zatem sporo darmowych treści o tak wysokiej jakości, jak tylko potrafię wytworzyć.

 

Ograniczam stacjonarne szkolenia i konsultacje

Jeśli chcę rozbudować swoje działania online, muszę mieć trochę więcej przestrzeni czasowej. W związku z tym ograniczam swoje stacjonarne szkolenia i konsultacje. Dałem sobie górny limit ilości dni w miesiącu, które na nie poświęcam. To uwolni dodatkowe dni i godziny, które w spokoju będę mógł poświęcić na tworzenie wysokiej jakości treści bez ciśnienia czasu.

 

Poprowadzę trzy edycje kursu „Produktywność krok po kroku”

W 2018 roku będą trzy edycje kursu „Produktywność krok po kroku” – w styczniu (start 8 stycznia – już była), w kwietniu (start 8 kwietnia, tydzień po Świętach Wielkanocnych), we wrześniu (start 24 września). Byłoby super, gdyby przeszło przez nie co najmniej 500 osób.

 

Stworzę jeden nowy, mały produkt, pozbędę się „starych”

Muszę posprzątać swoje produkty i czas, który nad nimi spędzam. W związku z tym usunę w tym roku kurs „Email i kalendarz pod kontrolą” (ostatnia szansa go przejść – do wakacji!). Wciąż będzie za to dostępny w ramach platformy Skillveo. Usunę też parę „staroci”, których obsługa tylko zabiera mój czas.

Jako pewien eksperyment stworzę za to krótki, maksymalnie dwugodzinny kurs wideo w temacie produktywności osobistej. Zrobię go od razu w dwóch językach – po polsku i angielsku. Będzie dostępny za pomocą platformy udemy oraz skillveo. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na ten temat – śledź stronę na facebooku i zapisz się do Produktywnej Listy 🙂

 

Sprzątanie – skupienie się na esencji i pozbycie się całej reszty

Ten punkt mocno łączy się z poprzednim. Nie dość, że chcę pozbyć się starych produktów i tematów, które tylko zabierają mój czas, chcę całkowicie skupić się na tym, co tylko ja mogę robić oraz pozbyć się całej reszty – oddać to innym ludziom. Chcę pisać artykuły. Chcę nagrywać filmiki. Chcę prowadzić kurs. Chcę robić webinary. Chcę przygotować nowy kurs. Chcę skupić się na strategii.

Nie chcę za to zajmować się publikowaniem artykułów. Nie chcę samodzielnie montować filmów i publikować ich. Nie chcę zajmować się mechanicznymi czynnościami. Nie chcę tworzyć grafik. Nie chcę zajmować się logistyką i sprawami technicznymi związanymi z moimi kursami. Nie chcę zajmować się logistyką moich stacjonarnych szkoleń. Nie chcę zajmować się zamówieniami biurowymi.

 

Przygotowanie do „uderzenia” w 2019 roku

Nie jestem w tej chwili gotowy na tworzenie nowych „dużych” produktów online – nie mam wystarczających zasięgów, nie mam społeczności i wystarczająco dużej próbki problemów moich klientów, w które mogę się wsłuchać. Ten rok jest właśnie po to, by to zbudować. Mam w głowie parę pomysłów i ten rok będzie świetną okazją, by te hipotezy przetestować. Sporo chcę uporządkować, stworzyć dużo dobrych, darmowych treści.

Jeśli wszystko to się uda, rok 2019 to będzie rok „uderzenia”. Pojawi się nowy produkt, prawdopodobnie zatrudnię na stałe ludzi do pomocy i zacznę rozbudowę firmy. Mam mnóstwo pomysłów, ale najpierw chcę zebrać 10.000 stałych czytelników.

 

Podsumowanie

2017 to był trudny rok. Konfrontacja ze sobą i swoimi słabościami i ograniczeniami, poczucie zmarnowania czasu i energii, miotanie się bez spójnej strategii.

Z drugiej strony to rozwój dobrego produktu, który ludzie chwalą. To również bardzo udane i dobrze ocenione współprace. To rok rozbudowy poduszki finansowej i poczucia przestrzeni czasowej.

Wydaje się, że ten rok może mieć w sobie dużo więcej konkretu i spokoju, chociaż będzie pewnie bez większych fajerwerków – najpierw muszę odrobić solidnie swoją pracę domową 🙂

Masz jakieś pytania i wątpliwości związane z zakładaniem swojej firmy?

A może masz już swoją działalność i masz podobne albo całkowicie inne przemyślenia od moich?

Napisz w komentarzu! – postaram się na wszystkie odpowiedzieć.

 

Grafika okładki autorstwa jesse orrico, dostępna na Unsplash.

(Visited 2 118 times, 1 visits today)

Komentarze (9)

  1. Piotr. Respect. Naprawdę cieszę się, że Cię poznałem. Jesteś źródłem spokojnej, nieoszołomskiej inspiracji. Believe it or not, ale lektura tego tekstu pozwoliła mi podjąć dwie kluczowe decyzje, które „gdzieśtam” mi wisiały. Wywnętrzę się pewnie na jakieś kawie za niedługo, ale związek ma to z „miej strategię i trzymaj się jej”. Masz talent.

    Dziękuję

    PS A to, że jeszcze się znalazł link do mnie, to już w ogóle 😀
    PPS Swoją drogą – kilka razy ostatnio przypominała mi się refleksja „obserwuj kogoś, kto jest 1-2 kroki przed Tobą, a nie Warrena Bufeta”. No i… jesteś taką osobą.

  2. Byłam na jednym z Twoich szkoleń, kiedy byłeś jeszcze etatowym pracownikiem korporacji 🙂
    Jeżeli nadal prowadzisz swoje szkolenia w ten sam sposób, to jestem pewna, że kolejne sukcesy to tylko kwestia czasu.
    Pozdrawiam i powodzenia

    • Ojej, bardzo dziękuję! 🙂
      Od tego czasu baaardzo dużo się nauczyłem, więc mam nadzieję, że byłoby dużo lepiej! 🙂
      Wszystkiego dobrego!

  3. Cześć Piotr!
    Dzieki za to podsumowanie, za tą szczerość, jak opisujesz zmagania z własnymi słabościami i dązenie do realizacji swoich marzeń. Ponieważ też zaczynam nowe i mam podobne odczucia, więc bardzo mi tym pomogłeś. Dzieki jeszcze raz!
    trzymam kciuki żeby Ci sie udało, wszystko co zamierzasz

  4. Świetne podsumowanie Piotrek! Powtórzę to jeszcze raz robisz dobrą robotę i nie ma co się z tym kryć. Szanuję Twoje zdroworozsądkowy podejście, które procentuje wybitną jakością w wszystkim co robisz. Dzięki za ciepłe słowa i leć do przodu! 🙂

Dodaj komentarz

Masz jeszcze jakieś pytania?

Po prostu napisz do mnie. Odpowiadam na wszystkie maile.

Produktywni.pl Piotr Nabielec
ul. Smolki 12B/6B
30-513 Kraków